www.wenne.sturder.pl


sturder --- mifix --- janto --- tisse --- girre --- deper --- wenne --- qowit --- sill --- erond --- RSS

Prokom Trefl Sopot - Olympiakos Pireus 63:59

Po porażce różnicą 44 punktów w Pireusie, przed rewanżowym meczem z Olympiakosem oczekiwania sopockich kibiców wobec drużyny Prokomu nie były zbyt wygórowane.
- Będzie dobrze jeśli podejmą walkę, nie załamią się, gdy rywale zaczną zyskiwać przewagę - powiedziała nam pani Jola, przed meczem z greckim zespołem, w którym zabrakło najskuteczniejszego dotychczas zawodnika Arvydasa Maciujauskasa.
Znacznie większe problemy kadrowe miał jednak trener sopocian Tomas Pacesas. W jego zespole zabrakło Amerykanów, Dajuana Wagnera i Mustafy Shakura, których absencja ograniczyła pole manewru wśród graczy obwodowych. Gospodarze rozpoczęli spotkanie z dużym respektem dla przeciwników. Na początku do greckiego kosza najczęściej trafiał Thomas van den Spiegel, ale Belgijski środkowy, mimo 214 cm wzrostu, przegrywał większość piłek na obu tablicach. Na szczęście dla Prokomu, koszykarze Olympiakosu, poza Marcusem Jacksonem, również nie grzeszyli skutecznością. Pod koniec pierwszej kwarty sopocianie odrobili 5-punktową stratę i po trafieniu za trzy Chris- tosa Harisissa, doprowadzili do remisu 14:14.
Początek drugiej odsłony należał do gości, którzy zdobyli 10 punktów pod rząd. Ze strzeleckiej niemocy mistrzów Polski wyrwał dopiero Gurović, który w 15. minucie meczu trafił dwa wolne. Zachęcony powodzeniem Serb poprawił trójką i sopocianie wrócili do gry. Niewielka przewaga Olympiakosu utrzymywała się jednak do ostatniej minuty pierwszej połowy. Zakończył ją udaną akcją za trzy punkty Gurović (29:29).
Drugą połowę trafieniem zza linii 6,25 m otworzył serbski skrzydłowy Prokomu i gospodarze po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. Losy spotkania rozstrzygały się w ostatnich pięciu minutach. Sopocianie po kolejnej trójce Gurovića ponownie objęli prowadzenie 51:50, lecz chwilę później oddali inicjatywę przeciwnikom. Przegrywali 51:57, ale nie załamali się. Rozpoczęli pościg i na 48 sekund przed końcem van den Spiegel odzyskał prowadzenie (59:58), którego już nie oddali.
- Przed spotkaniem trener greckiej drużyny zaproponował mi spokojną grę i porażkę różnicą 15, zamiast 40 punktów. Podziękowałem mu i powiedziałem, że będziemy walczyć. Wygraliśmy dzięki ogromnemu zaangażowaniu wszystkich zawodników. Takie zwycięstwa są nam bardzo potrzebne. Po meczu trener Gershon zapomniał o złożeniu mi gratulacji - mówił nam uradowany trener Pacesas.



1757 |20462 |15152 |10987 |7758 |8621 |20311 |708 |8934 |20242 |