Lechia Gdańsk - Orkan Sochaczew 0:21
Wakacyjną formę zademonstrowali w inauguracyjnym meczu z Orkanem Sochaczew rugbiści Lechii. Gdańszczanie na własnym boisku przegrali 0:21 w stylu, o którym chcieliby pewnie jak najszybciej zapomnieć.
Choć personalnie drużyna Lechii prezentuje się w tym sezonie znacznie gorzej niż w ubiegłym, to porażki nikt się chyba nie spodziewał. Mecz rozpoczął się dla gdańszczan pechowo, bowiem już w pierwszym kwadransie z powodu skręcenia stawu skokowego z boiska zejść musieli, debiutujący filar z Ogniwa Rafał Witoszyński i Tomasz Fedde. Ich absencja zupełnie zdezorganizowała poczynania lechistów. - Mieliśmy grać młynem, bo formacja ataku nie mogła w tym składzie wziąć na swoje barki ciężaru gry. Tymczasem w młynie tylko wyróżnili się jedynie dwaj najstarsi, Urbanowicz i Więciorek oraz najmłodszy Płonka - tłumaczył przyczynę fatalnej postawy Lechii w tym meczu trener Marek Płonka.
W sukces przed spotkaniem nie wierzył nawet trener Orkana Zdzisław Szczybelski. - Przyjechaliśmy zmęczeni prosto z obozu w Zakopanem i traktowaliśmy to spotkanie jako ostatni akt naszego zgrupowania - mówił po zawodach.